RSS
 

16 sierpnia 2016

16 sie

Wracamy do normalności. Prawie. Pierwszy dzień po urlopie zaliczony. Byłem nastawiony, że będą jakieś tam zaległości, ale takie coś co dzisiaj zobaczyłem?

Gościu praktycznie NIC nie robił. Mam na biurku dokumenty i faktury z pierwszego sierpnia! CAŁY STOS PAPIERÓW. I mimo to miałem zajebiście dobry humor. Chyba nic mi go nie było w stanie dziś zepsuć. 
Co z tego, że mam bardzo dużo do zrobienia? Że robiąc to będą mi się odkładać rzeczy, które TERAZ powinienem robić na bieżąco? Jestem zadowolony, bo nie biorę za bardzo tego do siebie. :)
A co może SZEF będzie miał jakieś pretensje? No raczej nie, bo to nie ja zawaliłem tylko mój zastępca. Ale wiecie… JEGO RODZINA to nikt mu nie podskoczy, nikt nie powie prosto w twarz złego słowa. Wszyscy tylko burczą pod nosami.

I sprawdziło się – przynajmniej po części – to co pisałem wcześniej. GOŚCIU będzie pracował z nami w sklepie. Po urlopie to przyjdzie PODOBNO. Takie plotki ze wszystkich stron dochodzą, nawet od Kierowniczki. Czy się tym przejmuje? Absolutnie NIE! Ktoś chciałby mnie zastąpić? Może i SZEF. Jeśli tak to powodzenia mu życzę i dużo wytrwałości dla reszty załogi. Większego lenia w życiu nie widziałem :) . Odszedłbym w sumie z myślą i pewnego rodzaju satysfakcją (! TO GŁUPIE), że SZEFU się w końcu na nim przejedzie i będzie w murzyńskim otworze, ale już będzie ZA PÓŹNO i PAN ANONIMOWY nie wróci. To jednak nie koniec! Najbliższe 2 tygodnie będę TO nadrabiać, a kolejne 3 będę nadrabiać to co teraz mi się zrobi + jeszcze inne rzeczy, które też muszę wykonać.

Moja głowa zaczyna zakręcać przy każdym możliwym scenariuszu. Chcieliby mnie na kasę przerzucić? Odchodzę. Na magazyn? Odchodzę. Na stanowisko gdzie teraz był / jest GOŚCIU? Odchodzę. Pomijam fakt, że na tych wszystkich stanowiskach zarobi się mniej o kilka stów niż ja mam tutaj.
Jeszcze taka jedna myśl (lekko abstrakcyjna) – awans na kierownika. Wiem, że to moja fantazja tylko, ale tu z kolei pojawia się milion pięćset sto dziewięćset innych scenariuszy. Większość z nich w raz z argumentami mówią o tym, że w takiej sytuacji… DZIĘKUJĘ I ODCHODZĘ. Serio? Raczej tak… Jestem osobą, która NIENAWIDZI „NOWEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI”. Mogę być odpowiedzialny za coś, za co jestem już dłuższy czas. Jednak za nic nowego! Lubię nowe przeżycia, doznania, doświadczenia… Ale nie mógłbym być za tyle rzeczy odpowiedzialnym. Nope. Odpada. Zostańmy przy tym, że GOŚCIU mnie jednak nie zastąpi. Chyba najlepszy scenariusz! :D

Pozdrawiam wszystkich Czytelników 
- tych komentujących i tych nie,

Anonimowy. ;)

 

P.S.

Z Wyjątkową oficjalnie  w mojej głowie koniec (zanim się wszystko na dobre zaczęło). Miałem wyjątkowo dużo czasu na urlopie, żeby to przemyśleć. Zobaczyłem ją rano i… doszło do mnie, że mam dość jej gierek. Koniec końców ignorowaliśmy siebie nawzajem przez cały dzień. Niech tak pozostanie.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Miłość, Pamiętnik

 

13 sierpnia 2016

13 sie

Urlopu czas dobiega końca. Nie było czasu na wygrzanie się na słońcu, więc o opaleniźnie nie można mówić :( . Taki jest plus, że czuje się zresetowany życiowo i wypoczęty do dalszej pracy przez najbliższe kilkanaście miesięcy (mam nadzieję!).

Mam nadzieję, dlatego ponieważ dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy. Osoba, która mnie zastępuje bardzo „polubiła” to co robi. Co z tego, że nie ma nawet połowy moich obowiązków? Ta osoba ma bardzo ogromne plecy na górze, więc naszły mnie od razu takie myśli, że… Po prostu w najbliższym czasie nie wykluczam opcji, że przerzucą mnie na inne stanowisko. Tak… A wiecie co będzie jeśli to się stanie? Złożę wypowiedzenie. Tak… Nie uznam żadnej degradacji ze stanowiska, tym bardziej, że się na nim sprawdzam cholewa. Nie zamierzam mniej zarabiać, nie zamierzam siedzieć na innym stanowisku (szczególnie na kasie), nie zamierzam pracować w weekendy i po 10-12 godzin. JUŻ NIE. Nie w tej firmie!
Więc Panie Szefie postępuj rozsądnie, bo jeden ruch i składam wypowiedzenie. I tyle.

Pomijając tą lekką rysę – jak już mówiłem – jestem wypoczęty i gotowy do dalszej pracy. Żeby sobie poprawić humor dzisiaj zrobiłem „większe zakupy”. Miało być na mieście, ale mój sklep odzieżowy był zamknięty. To zrobiłem zatowarowanie z allegro. Kilkaset złotych rozeszło się po cudzych kontach, ale chociaż trochę szmat wpadnie w postaci bielizny, tshirtów, bluz, bluzek i wszystkiego innego co trzeba. Nawet czapkę sobie kupiłem! // nie chodzę w czapkach // Oczywiście wszystko musi wyglądać zajebiście. Przecież nie mogę sobie pozwolić, żeby moja przyszła żona zobaczyła mnie na mieście w jakiś beznadziejnych ubraniach, nie? A nóż widelec może gdzieś ją od czasu do czasu mijam… B-)

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Pamiętnik

 

7 sierpnia 2016

07 sie

Tydzień urlopu minął! Tak poza tym – jakąś godzinę temu przyjechałem do domu. Wyjazd nie spełnił moich oczekiwań. Nie było plażowania, leżenia na kocu, długich kąpieli w morzu, opalania się i gorącego słońca. Muszę jednak powiedzieć, że jako WYJAZD RODZINNY było całkiem dobrze. Takie 5 na 6! :D

Zacznę od tego, że to mój pierwszy wyjazd na taki dystans. Trasa w jedną stronę prawie 400 km. To, czego tak naprawdę się najbardziej obawiałem (światła, duże miasta, autostrady) nie sprawiało mi większych problemów. Jeździło się przyjemnie i bez stresu. Tyle :) .

Pierwszy dzień był dość męczący. Przebudowy na drogach… Prawie 8 godzinna podróż. Trochę mnie to zmęczyło (w międzyczasie jeden postój, reszta to korki :o ). Wynajęty pensjonat był kilka kilometrów od głównego miasta. Taka wioseczka malutka, klimatyczna. Jak już wspomniałem pogody praktycznie w ogóle dobrej nie było. Głównie było szaro i padało (a nawet zdrowo lało!). Przez to wszystko narobił się bałagan i utworzyły się konflikty między większością rodziny. Dzień skończył się dłuuugim piwkowaniem w nocy.

Drugi dzień był już lepszy. Wszyscy wypoczęli, zapomnieli o wcześniejszych konfliktach i mogliśmy udać się na zwiedzanie najlepszych atrakcji i okolic. Te 3 dni to jednak za mało, by obejść je wszystkie. Może połowę zaliczyliśmy? Będzie pretekst, by ponownie tutaj się pojawić :) .

Trzeci dzień to głównie powrót, ze względu na najgorszą pogodę jak do tej pory. Nie było sensu już nic ciekawego robić. Bardzo wczesna pobudka z rana i wyjazd nad MORZE. Tam się troszeczkę pokręciliśmy. Oczywiście musiałem dotrzymać obietnicy, którą sobie złożyłem: W TYM ROKU NA PEWNO SIĘ WYKĄPIE! CHOĆBY WALIŁY PIORUNY… // w tamtym roku byłem nad Zatoką Gdańską i niestety nie miałem okazji się wykąpać – brak pogody.
Dzisiaj natomiast kompletnie mi to nie przeszkadzało. Ciemno-szare niebo, niemiłosierny wiatr i duże fale, odczuwalne 15 stopni, a tutaj sytuacja jakby z jakiegoś filmu! Wychodzimy z rodziną z lasu w stronę plaży… Ja oczywiście lekko z przodu i czysty spontan – plecak (JEB!) leży na ziemi, bluzka tuż za nim, spodenki, skarpetki, buty… Wszystko w biegu w bliżej nieokreśłonych odstępach lądowało na piasku. Kamera w ręku i jak durny lecę w stronę morza w samych kąpielówkach (i bananem na twarzy :D ) . Taka mała, głupia rzecz, a tyle radości! Fakt, faktem nie popływałem za długo. Parę minut. Było zimno, woda też nie miała okazji się nagrzać, kamera w prawym ręku niespecjalnie pozwalała mi na pływanie, a i z jedną z większych fal poleciały gdzieś moje kąpielówki :O . Później musiałem je pod wodą gonić! :D

Koniec końców PRZED WYJAZDEM miałem zaoszczędzić na nim pieniądze – wyszło na odwrót wydałem WSZYSTKIE OSZCZĘDNOŚCI co do grosza. Niczego sobie nie odmawiałem. Nawet Diabelski Młyn zaliczyłem :P . Tylko gdzie ta opalenizna…

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Pamiętnik

 

4 sierpnia 2016

04 sie

No cóż… Tak się zbierałem już jakiś czas do napisania tej notki i w sumie odkładałem ciągle „na potem”. Teraz, gdy usiadłem i klikam to w sumie nie wiem co naklikać. :o

Obudziłem się dzisiaj wściekły – niedość, że śniła mi się praca to jeszcze w parapet uderzyła ogromne krople deszczu! Jutro niby wyjazd nad morze, a pogody nie ma……. ZNOWU! Rok temu też cholewa byłem i nie miałem kompletnie słońca. Musiałem się wydostać z tej klatki zwanej domem, bo miałem ochotę wybuchnąć. Tu i teraz. Wyszedłem z domu, po drodze chwyciłem jakieś kabanosy z lodówki i udałem się nad jezioro… Na które z kolei miałem jechać z Wyjątkową. Jakiś czas tam spędziłem. Głównie jazda samochodem mnie dobrze wyciszyła i lekko uspokoiła.

Ahh!

Będąc nad jeziorem cyknąłęm fotkę i wysłałem MMS’a z pozdrowieniami dla Wyjątkowej. Niby to nie miało być takie… zgryźliwe, ale mogło wyjść jak wyszło. Trudno – nie przejmuję się tym teraz. Mówiłem, że nie myślę i nie pisze do niej? Nie robię tego. Na portalu społecznościowym zalegała jej jakaś moja stara wiadomość, więc mi na nią odpisała przedwczoraj. Oczywiście z informacją, że z KINA, na które się umówiliśmy nici. No bo wiecie… NIKT Z PRACY NIE MÓGŁBY NAS ZOBACZYĆ. BO DZIEWCZYNY MÓWIŁY… BO KIEROWNICZKA ŹLE NA NIĄ MOŻE PATRZEĆ… Mówiłem, że jej na tej pracy nie zależy i za miesiąc odchodzi? No tak…

Parę godzin i wróciłem do domu w trochę innym, bardziej pozytywnym humorze. Nie wiem jednak czy jechać nad morze… Z rodziną… Wiecie… Trochę daleko. 400km. Jeszcze na taki dystans nie jeździłem. Dodajmy do tego wielkie miasta, duży ruch, mhm… Ekscytacja, niepewność, strach i nie wiem co jeszcze. Jeśli się jutro nie odezwę to znaczy, że pojechałem ;) .

 

[...]

 

Teraz tak z innej beczki. Na portalu społecznościowym (każdy wie o jaki chodzi) jest pewien fanpage. Ludzie wrzucają tam różne rodzaju sytuacje i historie. Ostatnio natrafiłem na dość ciekawą, w której dość dobrze mógłbym się chyba odnaleźć. Może zrobię odniesienie, w którymś z i następnych wpisów? Chętnych zapraszam do zapoznania się z historią bliżej nieznanej dziewczyny.

„ Kiedy moi koledzy z klasy mnie przezywali od grubasek, nie wiedzieli, że mam niedoczynność tarczycy i nigdy nie będę chuda. Nie przejmowałam się, bo mama tłumaczyła mi, że robią to z niewiedzy.

Kiedy moi znajomi z liceum nabijali się, że się alienuję i nigdzie nie wychodzę, nie rozumieli, że to przez to, że od zawsze byłam wyśmiewana i moja pewność siebie nie istniała.

Kiedy w pracy dziwili się, że nie mam się z kim spotykać i z tego powodu trochę mnie wytykali palcami, nie mogli wiedzieć, że to dlatego, że w liceum nie zawiązałam żadnych znajomości, a moje choroby postępują i wolę posiedzieć z rodziną, niż imprezować.

Teraz ja czegoś nie wiem.

Nie wiem, czy ktokolwiek przyszedł na mój pogrzeb, ale liczę na to, że przekażesz, siostrzyczko, ten list wszystkim tym, którzy nigdy nie zrozumieli.”

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Pamiętnik

 

1 sierpnia 2016

01 sie

Na samym początku chciałbym wszystkim gorąco podziękować za tak zażartą dyskusję pod ostatnim wpisem. Jakiś ruch się tutaj zrobił, przez co jest mi niezmiernie miło. Jeszcze raz dzięki! :)

Urlop oficjalnie można uznać za rozpoczęty. Miałem tylko jeden telefon z pracy, więc nie jest źle! :D Chociaż… no… zawsze mogłoby być lepiej. Pogoda nie dopisuje. Praktycznie cały czas pada. Jest szaro i niezbyt ciepło. Nie można nic zaplanować, nic zrobić… Trzy razy chodziłem do mojej fryzjerki (bo oczywiście dwa pierwsze razy jej nie było) i przez to cały przemokłem. Powiedzmy, że dzisiaj wstałem lewą nogą i dobre pół dnia denerwowało mnie wszystko i wszyscy. Tak już było i tyle.

Druga strona medalu jest taka, że zrobiłem sobie „wolny dzień” od Wyjątkowej. Starać się nie myśleć, nie zaczepiać i nie pisać. Ciężko to opisać, ale się czuję jakby ktoś mi kamień z piersi zrzucił. Taka chwilowa ulga?

No nic! Muszę coś wymyślić, żeby jakoś konkretnie spędzić ten trwający urlop – nawet w taką pogodę, jaka jest teraz :/ . To jutro na siłownię z samego rana! WOHOOOO!

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Miłość, Pamiętnik

 

29 lipca 2016

29 lip

Od rana trzyma się mnie mega pozytywna energia. Jakiś tajemniczy „dobry humor”. A no tak… Zaczynamy urlop! Wohooo! :D

Pierwszy tydzień mam dość dobrze zaplanowany. Przede wszystkim dlatego, że od jutra wracam na siłownie. Po prawie 2 miesięcznej przerwie. Ma być dłużej, mocniej, intensywniej! :) // ale to dwuznacznie brzmi :D 

W sumie to nie mam nic więcej dziś do naklikania. Od poniedziałku będę starał się codziennie na klikać coś i dać znać co udało mi się zrobić. 

 

See yaa ;)

// DODANO PO EDYCJI.

To wszystko z góry idzie do śmieci. Nie będzie żadnego wspólnego wyjazdu z Wyjątkową. Nic nie będzie. „Myślała o Nas”. Nie możemy się spotykać. Razem pracujemy… Inni zaczną gadać i takie tam. To też było powodem, że tak mnie ignorowała w pracy zapewne. Kurwa! Znowu to samo. To głupie gówno! Czy tylko ja jestem jakimś nienormalnym człowiekiem, że nie widzę w tym kurwa żadnego jebanego problemu?! Co kogo chuj obchodzi to z kim i dlaczego? Niech wszyscy się zajmą swoim życiem…

URLOP ZACZYNA SIĘ BOSKO, bez jakiejkolwiek chęci na cokolwiek… -_-

 
Komentarze (26)

Napisane w kategorii Miłość, Pamiętnik

 

28 lipca 2016

28 lip

JUTRO OSTATNI DZIEŃ W PRACY PRZED URLOPEM! Cóż za niesamowite uczucie! :D

To będzie najdłuższe 8 godzin w tym roku. Już dawno się z takich głupkowatych rzeczy nie cieszyłem. (tak… pewnie dlatego, że ostatni porządny urlop miałeś rok temu! :O )

Wiecie… Pamiętniku i cała reszta Czytelników: co ma być to będzie łooo-oo! 

Tak na poważnie to rozmawiałem dzisiaj na różne tematy życiowe z Kierowniczką. Taka jakaś swobodna, głupkowata rozmowa. O wszystkim i o niczym. O piedołach i rzeczach bardziej ważnych. Temat w dziwny sposób zahaczył o Wyjątkową. Nie, Kierowniczka nie wie, że z nią piszę, nie wie, że zauroczyłem się jej osobą. Po prostu taka rozmowa wyszła… Kierowniczka… Trochę można ją traktować jako taką drugą mamę. Wiem, dziwnie to brzmi… Ogólnie ona chce dobrze. Jest taka… życiowa? O dziewczynach też czasami idzie z nią zagadać i się pośmiać. To nie jest typowy Służbista. Mniejsza o to. Koniec końców wyszło w rozmowie tak, że hmm… jakby to napisać? Nie poleciłaby mi Wyjątkowej jako materiał na dziewczynę. Według Kierowniczki jest ona – no cóż – ma zbyt wysokie mniemanie o sobie, może pochodzić z biedniejszej rodziny, bo – według niej – jest niekoniecznie zadbana i tutaj wymieniła jeszcze kilka rzeczy.

OK, porozmawiać było można. Usłyszałem, trochę się wypowiedziałem. I tyle. Czyjeś zdanie nie ma praktycznie żadnego wpływu na MÓJ odbiór czyjejś osoby. To JA decyduję w życiu z kim się zadaję, kto mi się podoba, a kto nie. To moje życie, a nie czyjeś.

Morał tej historii jest taki… Spotkam się z nią raz, jak dobrze pójdzie dwa, trzy, cztery itd… Przecież spotkania nic nie znaczą. Przecież TO, że się z nią spotkam, nie oznacza że ona będzie moją dziewczyną.

Spróbować, poznać… Inaczej nie da rady znaleźć swojej drugiej połówki. Póki co moje zauroczenie jej osobą jest na bardzo wysokim poziomie i w sumie się z tego cieszę. Już dawno się tak nie czułem.

 

Pozdrawiam,
PrawieUrlopowy Anonimowy! :D

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Miłość, Pamiętnik

 

27 lipca 2016

27 lip

2 dni! Został dwa cholerne dni w pracy. Jak ja to wytrzymam?! Jeszcze w taki upał? Lenistwo dochodzi do górnej granicy – do tego dochodzi fakt, że jestem już na dużym wyprzedzeniu z pracą i mam mało do roboty… :D

Sprawa jedna: urlop! Krótki wyjazd nad morzem już jest załatwiony. Nocleg. Z rodziną. Będę jednym z kierowców i czeka mnie bardzo długa podróż. Kilkukrotnie dłuższa, niż te które odbywałem jednorazowo wcześniej. Będzie ciekawie!

Sprawa numer dwa i chyba dla mnie najważniejsza:

W następnym tygodniu jesteśmy wstępnie umówieni na wyjazd nad jezioro. Ja i Ona… Wyjątkowa! 2 dni temu odbyliśmy taką naprawdę ważną rozmowę. W sumie to była krótka wymiana zdań, ale zdaje mi się, że dla niej bardzo istotna. Sens rozmowy był taki, że rozumiem, iż ciężko się jej ze mną spotkać, rozumiem że ma inne obowiązki i priorytetem dla niej jest jej Mały.
W wyniku tej rozmowy, następnego dnia zaproponowałem jej propozycję nie do odrzucenia. W sumie to dla mnie było takie BYĆ albo NIE BYĆ. Propozycja, której nijak nie mogła odmówić. Jeśli by odmówiła, to by znaczyło że jednak jej nie zależy, że nie chce…
Koniec końców jej reakcja była naprawdę pozytywna, pełna… radości? Wydaje mi się, że teraz się troszkę inaczej w stosunku do mnie zachowuje. Zobaczymy! No to w przyszłym tygodniu jedziemy w trójkę nad jezioro! Tak, w trójkę. Ja, Wyjątkowa i Synek. Nie mogę się doczekać! :)

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii Miłość, Pamiętnik

 

23 lipca 2016

23 lip

JUŻ TYLKO 7 DNI!

 

To będzie jednocześnie najdłuższy jak i najkrótszy tydzień w moim życiu. Ostatni tydzień w pracy przed urlopem. Ahhh… Czujecie to?? To odpoczynek, relaks, wolność i leniuchowanie! :D
Liczę, że pogoda dopisze chociaż w połowie. Ostatecznie może być zachmurzenie, aby bez deszczów, burz i nawałnic. Jeśli natura będzie po mojej stronie to zamierzam moje województwo zwiedzić wzdłuż i wszerz.
No i wyjazd nad morzem! Taaak… Pogoda musi być rewelacyjna. Zamierzam wylenić się na polskiej plaży cholewa! Minimalnie to tak jeden dzień: rano wyjechać wylenić się i na noc wrócić, ale w planach jest 2-3 dniowe lenistwo nad polską kałużą. :D

Do tego zamierzam odwiedzić kilka znajomych rozrzuconych po Polsce. Hmm… Tylko jak ja znajdę na to wszystko czas? 

Za dużo piszę o urlopie? I dobrze! Właśnie o tym będą najbliższe wpisy :) .

Tylko nie wiem jak znajdę energię i motywację do pracy przez te ostatnie 5 dni. :o

[...]

Z Wyjątkową jest ciekawie. Niby bez zmian, ale tak jakby idziemy do przodu. Piszę się z nią coraz lepiej. Ba, nawet są chwile gdy to ona zagaduje pierwsza. Parę dni temu dostałem od niej taką dość dziwną wiadomość, w której przypomniała naszą pierwszą sytuację, w której nasze spojrzenia się po raz pierwszy zeszły. Oczywiście w pracy. Skaleczyła się, przyszła do mojego biura po apteczkę. Trzeba było opatrzyć rękę. Nie wiele myśląc to ja się zerwałem do tej roli (mimo, że w pomieszczeniu było jeszcze kilka osób). Nie muszę mówić, że byłem na tyle zestresowany sytuacją i jej osobą, że niezbyt mi to wyszło? Koniec końców kierowniczka podeszła i dokończyła zadanie. Po co mi to przypomniałaś, co? Po co musiałaś mi wytknąć, że byłem wtedy zestresowany? Tak, byłem. Weszła ładna dziewczyna, która od razu mi się spodobała. To takie dziwne? :P

Dzisiejszą noc prawie całą przepisaliśmy. Horyzonty tematów zaczęły się poszerzać. Zaczęło się robić coraz przyjemniej. Pojawiło się tu i tam kilka dość osobistych pytań. Ogólnie OK. Tylko zastanawiam się jak ona po kilku godzinach snu wstała do pracy…? Ja mam wolne, ale ona? :o

W dalszym ciągu czekam na odpowiedź co z kinem. Czy pójdzie ze mną czy nie? Na chwilę obecną nie mam odpowiedzi. Ona nie chce mi niczego obiecywać. Ok, rozumiem. Dziecko i te sprawy. Poczekam na odpowiedź do dnia seansu. Mam czas i cierpliwość. :)

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Miłość, Pamiętnik

 

20 lipca 2016

20 lip

Chwilowo nie chcę tutaj pisać o Wyjątkowej. Dopóki nie zdarzy się – przynajmniej w moim odczuciu – coś istotne lub po prostu dojdzie do spotkania w jakimś neutralnym miejscu, gdzie będzie można na spokojnie porozmawiać. Na chwilę obecną wiem dodatkowo, że ona TU nie zagrzeje długo miejsca. Ma jakieś większe plany i… No i może być ta sama sytuacja co z M. Koniec końców M. nigdzie nie wyjechała, a my i tak się rozstaliśmy, ale…!
To zamknięta historia i tak :) !

[...]

Pogoda zaczyna się powoli poprawiać, a ja po prostu nie mogę się doczekać. Nie mogę się doczekać urlopu. Dzisiaj, chyba po raz pierwszy, usłyszałem w pracy, że potrzebuję już urlopu. Rzekomo widać po mnie zmęczenie już. Oczywiście zareagowałem na to śmiechem i żartami, ale faktycznie czuje się maksymalnie wyciśnięty z siły, motywacji do pracy i radości

Zawsze staram się założyć na siebie taką maskę, kamuflaż. W taki sposób, żeby nikt nie wiedział, że coś mi dokucza, że coś leży na sercu albo ktoś mnie poważnie zdenerwował. Tak mam od szkoły średniej i tak już zostało.
Nie będę ukrywał, że nie zawsze jestem w stanie wszystko utajnić. Dodatkowo są osoby, które czytają we mnie jak w otwartej księdze, gdzie nie ma po prostu najmniejszych szans ich oszukać. No… przynajmniej kiedyś były;)

9 days left!

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Miłość, Pamiętnik